Łączna liczba wyświetleń
czwartek, 18 kwietnia 2013
Author's Note
Zawieszam.
Ze względu na to, ze mam teraz egzaminy i w ogóle musze poprawić egzaminy(tak 3 klasa gimnazjum to nie przelewki) jak równiez z powodu małej ilości komentarzy pod rozdziałami. Postanowiłam Zawiesić tego bloga do wakacji.
Wiem, że mało osób się tym przejmie bo czyta go mozę ze dwie osoby. But ta decyzja jest nie do odwołania.
Wrócę w wakacje jeśli w ogóle.
Przepraszam.
sobota, 13 kwietnia 2013
Rozdział 16
Weszliśmy do samochod Zayn’a(tak wiem, zę w
rzeczywistości Zayn nie ma prwka) i ruszylismy w drogę do domu jego rodziców.
Jechalismy około godziny podczas czego rozmawialismy o różnych rzeczach to
dziwne ale tematy same nam sie nasuwały . Mimo to bałam się, ze cos może
dzisiaj nie wyjść.
-O czym myślisz?-Zapytał mnie Zayn.
-O niczym. Daleko jeszcze?
-Jesteśmy na miejscu.
-Aaaa.. spooko.- powiedziałam i się do niego
usmiechnęłam. Odpowiedział mi tym samym. Aww jaki on jest uroczy. Dobra koniec.
Wysiedlismy z samochodu i udalismy sie w stronę domu Malika a raczej jego
rodziców .
-Dobra zatrzymaj sie na chwilę. Więc tak widziałem
to na filmie i wydawało się nawet romantyczne. – powiedział i wyciągnął czarną
opaskę. Po czym założył mi to na oczy. –Dobrze podaj rekę poprowadze Cię.
-Dobrze ale wiesz, że jak się wywalę to juz nie
będzie tak romantyczne?
-Tak ogarniam taki incydent. Nie martw sie jakby co
jest tu apteczka. Przynajmniej tak myślę.
-Czy Ty bawisz sie we mnie? Moze tego nie widzisz
ale zrobiłam zażenowaną minę.
-Tak nie widze tego ale ją wyczuwam.- Zaśmiałam sie
po czym poczułam jak zaczął mnie prowadzić. Po chwili poczułam bijące ciepło .
Czyli oznacza to, ze mniej wiecej jesteśmy juz w środku albo zbliżamy. Nagle
potknęłam sie o próg.
-Tak trudno był Ci mnie ostrzec?
-Przepraszam. Nie gniewaj się. Dobra jestesmy na
mniejscu. Tylko mała prośba poczekaj jeszcze dosłownie pięć sekund.
-Ok. – Poczułam jak puszcza moją dłoń poczym
usłyszałam jak chodzi po całym
pomieszczeniu i brzęk tłuczonego szkła.
-Cholera. – Krzynkął Zayn- Chann nie ważne co
słyszysz nie zdejmuj przepaski.
-Co się stało?
-Nic poczekaj na mnie.
-Dobrze. – odpowiedziałam mu i po chwili poczułam
jego charakterystyczne perfumy i dłoń z bandażem dotykająca moja. –Hymmm co to?
-Nic. Dobra . Uważaj teraz zdejmę Ci tą głupią
opaskę. – powiedziała po czym zdjął opaskę z moich oczu a mi ukazał sie widok
zapierający dech w piersiach. -Podoba Ci sie?
-To jest piękne. Sam to wszystko zrobiłeś?
-Tak. –odpowiedział a ja zaczęłam napwać sie
widokiem . Wszedzie były małe świeczki. Dosłownie wszędzie. Na podłodze, na
stoliku koło kanapy. Po mniędzy nimi płatki czerwonych róż. Światło nie było
zapalone przez co w pomieszczeniu panował przyjemny półmrok i romantyczny nastrój a w tle leciała jedna z
bliżej nie znanych mi melodii. – A to dla Ciebie- powiedział i dał mi ogromny
bukiet czerwonych róż..
-Hymm.. uroczo- odrzekłam po czym się usmiechnęłam w
kierunku Zayn’a i złozyłam na jego ustach delikatny pocałunek.
-Chyba zasłużyłem na więcej..
-Nie bądź zachłanny. – uśmiechnęłam sie i
pocałowałam go namiętnie. –Wystarczy?
-No niech będzie.- usmiechnął się i ponownie złapał
mnie za rękę. – Chodź. Poszliśmy do
salonu gdzie była przygotowana kolacja. – Wydaje mi sie, zę słyszałaś plotki o
moim gotowaniu więc odrazu uprzedzam, że to nie ja gotowałem. Zaśmiałam się .
-Wiesz nic nie słyszałam o Twoim gotowaniu ale Niall
mi sie skarzył, ze zabrałes mu kiedyś ostatniego chipsa...
-A skarżył Ci sie może czy moja reka dobrze smakuje?
-Tak. Powiedział, ze dopóki było czuć smak chipsów
była nawet do przęłknięcia ale jak juz nie było smaku to podobno była ochydna.
-Podziekuje Niallowi. Ale nie ważne zapraszam do
stołu.
-Skoro nie TY gotowałes to KTO? Bo jeśli Demi to ja
podziękuje.
-Niee. Nie Dem. Nie ważne. Nie martw sie nie
otrujesz się.
-No dobra. Hymm ładnie pachnie. – Powiedziałam po
czym zaczęłam się zastanawiac jak rozpocząc temat na temat NAS. Dobra
poczekajmy jeszcze chwilkę. Uśmiechnęłam sie do Zayn’a. Nagle poczułam sie
zdenerwowana. A co jesli on nie chce skończyć tego etapu. To by była największa
skucha w całym moim życiu. Nagle usłyszałam dźwięk mojego tel. – Przepraszam
ale zapomniałam wyłączyć dźwięki. Zobacze tylko kto to. Uśmiechnęłam sie po
czym odeszłam kawałek i próbowałam wygrzebac tel z mojej torebki. Jak mi sie to
udało spojrzalam na ekran telefon gdzie widniało zdjęcie Dem jako klauna.
-Demi co sie stało?
-Oni.. oni.. oni.. zniszczyli nam dom...
-Co jak to. Są tam dopiero półtorej godziny. Zaraz jak to dom przeciez my mamy
mkieszaknie.
-No właśnie. P. Shine sie zdenerwował. Co ja mam mu
powiedziec.
-Nie wiem spróbuj go udobruchać, a ja jutro z nim
pogadam. A jesli dobrze pójdzie to nie będę musiała sie z nim spotykac bo i tak
jutro sie przeprowadzamy.
-Dobra. Ale jak by co ja nie płacę za szkody.
–Krzykneła mi do słuchawki i sie rozłączyła. Odetchnęłam i po chiwli zobaczyłam
na ekranie wiadomość od Alex.
„Boje
się ! Ratuj mnie! Jeśli coś pójdzie źle to chyba sie zabiję”
Oooo nie dobrze. Jak Alex się denerwuje to gada od
rzeczy. Odpisałam jej:
„Hej
tylko spokojnie wiesz co robisz jak sie denerwujesz. Sorry nie mogę pisać.
Jakby co jutro mi wszystko opiszesz. Tylko sie nie denerwuj. Wdech wydech ;) „
Poczeklałam aż na wyświetlaczu pojawi się
informacja, ze wiadomoć została wysłana. Gdy dany komunikat sie ukazał
wyciszyłam telefon , włożyłam go do torebki i wróciłam do Zayn’a. Siedział przy
stole i chyba się denerwował.
-O czym myslisz? –Zapytałam a on się wystraszył.
–Przepraszam nie chciałam Cię wystraszyć.
-Nie nic sie nie stało. Zastanawiałem sie nad nami. –
Wstał z krzesła -Chann ja nie chce już tak dłużej... Kiedy musze sie kryć z
miłościa do Cb przed przyjaciólmi. A nawet nie jestem twoim chłoapkiem. To jest
... dziwne. Channel ja Cie kocham nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo.
–Podszedł do mnie. Złapał mnie lekko w przedramieniu. – A nawet nie mogę sie
chwalić tą miłościa przed przyjaciółmi. Nie mówię o tym, ze ma sie o nas
dowiedzieć cały świat. Ale przyajciele i rodzina. –Puścił moje ręce- I wiesz ja mam czasami wrażenie, że ty chcesz
sie ze mna pobawić. Potem zosatwić i powiedziec, ze to nawet nie był prawdziwy
zwiazek bo nie byliśmy razem. Ale czy to ma sens. Nie ma . Jesli tak to ma
wyglądac to ja tego nie chce. – powiedział a mi się zaczęły zbierać łzy w
oczach. – Dlaczego płaczesz?
-Bo nie wiedziałam, że Ty to tak odbierasz. Wiesz
nie chce żebys cierpiał. I to co zaraz zrobie nie ma nic z tym wspólnego. –
powiedziałam i pocałowałam go . W ten pocałunek dałam wszystko co do niego
czułam . Całe to uczucie, którym go
darzyłam. Chce, zeby był szczęśliwy, a nie żeby przeze mnie cierpiał . Poprzez
ten pocałunek zrozumiałam cos jeszcze. Moze to głupie ale w końcu zrozumiałam,
że ten chłopak jest panem mojego życia i cholernie mi na nim zależy. Chce z nim budzić sie co
dziennie rano i zasypiać wieczorem. Chce z nim zrobić wszystko na co wczesniej
bym sie nie odwazyła. Kiedy skonczyłam go całować. –KOCHAM CIĘ –powiedziałam po
czym usmiechnęłam sie nie pewnie.
-Ja Ciebie też . Nagle poczułam jak zakręciło mi sie
w głowie. I po chiwli jak podtrzymują mnie ręcę Zayn’a .- Channel wszystko w
porządku.
-Tak tak. Tylko Ty tak na mnie
działasz.-Uśmeichnęłam sie słabo.
- Jakoś nigdy wczesniej tak nie było. Dobrze sie
czujesz pobladłaś. Moze powinniśmy ppojechac do szpitala?
-Nie Zayn nei trzeba to tylko zwykły zawrót głowy
zaraz mi przejdize tylko musze usiąść.
-Dobrze. Na pewno wszystko w porzadku?- Zapytał i
pomógł mi usiąśc.
-Tak nie martw się już mi przeszło- usmeichnęłam sie
słabo.-Widzisz, zę już wszystko okej.
-Dobrze. To jak kiedy mówimy reszcie.
-Ja sądze, że i tak wszyscy wiedzą. Znaczy nasi przyjaciele
bo ja tam nikomu z rodziny nie móiłam nie wiem jak Ty. – powiedziałam wciąż
czując zawroty w głowie.
-Ja też. No wiesz tylko im potwierdzimy ich
podejrzenia.
-Dobrze jutro- odpowiedziałam mu i pocałowałam go
delikatnie w usta. Po czym zaczęliśmy celebrowac nasz wieczór. Po chwili moje
zawroty ustały. I mogła spokojnie cieszyć sie dzisiejszym wieczorem z moim
CHŁOPAKIEM Zaynem Malikiem.
***************************************
Tak tak wiem, ze jest krótki i czekaliście na coś dłuższego. Ale jakoś nie moglam sie zebrać do tego rozdizału. Nie wiedziałam jak to napisac bo pierwszy raz pisałam takie coś i w ogóle MASAKRA.
Mam nadzieje, ze sie wam spodoba i postaram sie dodac najnowszy rozdział jak najszybciej.
A tak po za tym to jak myślicei co est Channel zwykły zawrót głowy czy to cos powzżnego. Czekam na wasze propozycje.
MUCH LOVE ♥
8 Komentarzy=NOWY ROZDZIAŁ.
Tak znowu do tego wróciłam ale chce wiedzieć czy ktoś to w ogóle czyta ;x
Wiec to zalezy do was kiedy pojawi sie nowy i czy w ogóle sie pojawi ;D
SPAM sie nie liczy ;)
piątek, 29 marca 2013
Nie bijcie.
Tak tak tak wiem, ze obiecałam, ze rozdział miał się ukazać w ten weekend na 100 % ale niestety cos mi wypadło a dokładnie moja znajoma z Lublina która do mnie przyjechała i nie miałam czasu pisać i w ogóle. ale... było nawet fajnie.
Więc w ten weekend rozdzial też się raczej nie pojawi. Wiecie świeta trzeba sprzatać i w ogóle.
Postaram się dodać rozdział w przyszłym tygodniu..
Raczej powinnam go dodać ;D
Wiec tak do napisania..
I Jeszcze raz PRZEPRASZAM....
Much Love ♥
piątek, 15 marca 2013
Rozdział 15 ♥
Siedziałam właśnie w kuchni obok pudeł z moimi rzeczami i piłam
kawe z mlekiem którą sobie własnie zrobiłam. Dem i Alex jeszcze nie wróciły, co
dla mnie jest jeszcze gorsze, ponieważ jestem sama z swoimi myślami... Blagam
niech oni już wrócą bo jak będe jeszcze chcociaż przez 5 minut myślała o tej
randce to przysięgam, ze ją odwołam. Zayn mnie zdziwił tą propozycją. Dobra koniec
z tym . Czas pomyśleć o czymś innym . O nowym domie? Nie bo już do końca
oszaleje. O koncercie? Tak myślę, ze to dory pomysł. miał sie odbyć dwa dni
temu ale nasz kochany Harry przeziębił sie i trzeba było go przesunąć. Ale nie
ma w tym jego winy, że chłopczyna ma słabą odporność i że Louis z Niallem
wrzucili go do fontany. Niech zacznie pić actimela to mu pomoże. Moje jakże
mądre rozmyslenia przerwały dziewczyny które przyszły z zakupów.
-Hej i jak tam?-Zapytała Alex. Powiedziec czy nie? Dobra ma koniec
koniec z tym głupim etapem a teraz bedzie tego początek.
-Spoko. Wiesz nie tylko Ty idziesz dzisiaj na randkę..- powiedziałam i spojrzałam sie na jakiś punk za nią.
-Jak to? Ty i Zayn? Ożesz . idziemy na zakupy.
-Co? Nie. Już mam wszystko przyszykowałam. I myślę, ze nie jest
najgorzej.
-O której idziesz na tą randkę?
-O 7.- Powiedziałam po czym dostałam sms od Zayn.
-O ja też.- Ogłosiła w miedzy czasie Alex- Uśmiechnęłam sie po
czym odczytałam sms.
"Pewne komplikacje. Nie martw się. Randka
o godzinie 21 mam nadzieję, ze Ci to nie przeszkadza. Kocham. Zayn Xx "
-O chyba jednak zmiana planów.
-Nie mów, ze odwołąłą randkę.- Powiedziała Dem- Jesli tak jest
trupem.
-Nie, zmienił poprostu godzinę. Dla mnie to lepiej. Na 21.
-Tak późno? Czyli nie wracasz do domu na noc?- Zapytała Miley z
szatańskim usmiechem.
-Nie wiem. Wiesz ja to raczej myśle, zę Ty nie wrócisz do domu na
noc. Uwierz mi znam mojego brata. - Odpowiedziałam je po czym zaczęłam
odpisywać na sma.
"Spokojnie nie przeżywaj. Może być tylko Hope
zaczęła gadać,z ę nie wrócę do domu na noc. "
Po chwili odpisał:
"Czyżby ktoś tu sie dowiedziałam? A co do
reszty to sam nie wiem czy wrócisz do domu na noc. Nie żeby cos ten dom ma dużo
sypialni wiec możesz spać gdzie zechcesz... A do tego domu jedzie sie godzinę.
Więc poprawka nie na 21 tylko 20.
"Człowieku zdecyduj sie!!!!! "
"Na 20. A i powiedz Dem, że Hazza, Liam i Niall
spędziają z nia dzisiejszy wieczór, bo Louis musi sie ich pozbyć z
domu...."
"Biedna Dem. Ok przekaże jej :) ♥"
- Demi masz przerąbane.
-Czemu?
-Louis i Zayn podrzucają Ci dzisiaj Liama, Hazze i Nialla do opieki...
-Co? Czy ja wyglądam na niankę dla tych dzieciaków?
-Jak dla mnie nie ale pretensje do Louisa i Zayn'a i do siebie samej, zę
spędzasz ten wieczór w domu a tak to przynajmniej sie rozerwiesz..
-Dzięki Channel..
-Wiesz, ze na mnie mozesz zawsze liczyć....
-wiesz wiem, ale pewnie prędzej powierzyłam bym swoje życie Larremu niż
tobie...
-Co??? Jak śmiesz... Tak to ja prędzej zaufam Alex niż tobie -
odpowiedziałam jej i pokazałam język. - A tak po za tym gdzie ona się
podziała?- zapytała zauważając, brak przyjaciółki.
-Jest na górze chce nam pokazac jak bedzie wyglądać.
-Spoko.
Po około 10 minutach zeszła do nas
Alex w nie samowitej Sukience ...
-O mój Boziuuu gdzie Ty znalazłaś taką sukienkę??-Krzyknęłam do niej..
-To nie ja to Zayn ja miałam inną ale kazał mi przyjśc do sklepu z Dem by
ona pomogła mi do końca wybrać. Teraz już wiemy przynajmniej dlaczego to
zrobił... Wiedziałam, że w końcu sie umówicie wierzcie lub nie ale wydajecie sie dla siebie stworzeni.-
oznajmiła Hope co sprawiło, ze na moich policzkach pojawiły się rumieńce
-Ale Ty wiesz, zę oni wcale nie zaczęli dzisiaj tak jak by jak to ująć
kombinować ze sobą..- odpowiedziała jej Dem ...
-Co?
-No bo wiesz nasz Channel jest taka madra, zę nie chciała , ze byś sie
chęłpiła tym, ze miałaś racje wieć wymyśliła jakiś głupi etap „COŚ WIĘCEJ NIŻ
PRZJAŹŃ” i teraz nie wie jak sie z niego
wypatać...- Kocham Dem za to, zę potrafi wszystko wygadać kiedy już może i
człowiek i nie musi się męczyć ale musiałąm zachowac twarz przed Alex.
-Oj to nie tak.- krzyknęłam.
-Dlaczego to wymysliłaś? – zapytała mnie Alex.
-Bo po pierwsze bałam się sama nie wiem czego poprostu. Czasami naprawdę
nie wiem co robię i dopiero po fakcie zastanawiam sie i przezywam. Przepraszam
Cię. Na serio. Nie wiem co wtedy myślałam . Prosze wybacz mi.
-Już nie przezywaj Tomlinson. Wszystko Ci wybaczam ale teraz chce, zębyśmy
sobie coś obiecały.- spojrzała na mnie i Dem- Chce abysmy sobie obiecały, ze
nigdy więcej tajemnic. No chyba, ze cos naprawde dla nas trudnego . W sensie
trudnego do opowiedzeni ale nawet wtedy spróbujemy sobie pomóc. Zgoda?
-Jasne!- Krzynęłysmy z Dem- Na Shia La Bouf ( nie wiem czy dobrze napisałam
jego nazwisko) – dokończłyśmy.
Kilka godzin później.
-Demi ratunku!! -Krzyknęła Alex.
-Co sie stało- wpadłam do pokoju z połową wyprostowanych włosów.
- Po pierwsze Chann mam nadzieję, że to nie jest ostateczna fryzura bo
wyglądasz masakrycznie, a po drugie nie mogę znaleść mojego szczęśliwego
stanika. – zwróciła sie do mnie .
-Twój szczęśliwy stanik? W łazience w szafce koło wanny, tam gdzie sa
brudne ciuchy.
-A co on tam robi?
-Młoda go tam wrzuciła jak zniszcyłas Gerarda.
-Spoko nie martw sie Alex nie zaczął brzydko pachnięć bo wsadziąłm go w
folie . A tak po za tym to myslisz, że wszyszłabym tak do ludzi a już zwłaszcza
pokazała sie Zaynowi?
-Myślę, ze nie.
-Dobrze myslisz. –Powiedziałam i wyszłam z pomieszczenia kierując sie do
łazienki , skąd wziełam prostownice i poszłam do swojego pokoju. Zaczęłam prostować drugą cześc włosów. Gdy
skończyłam związałam go w „lekkiego” koka, aby włosy się nie poskręcały i
posząłm do łazienki sie szykować. Rozebrałam sie zdresów i weszłam do wanny i zaczełam się kapać. Wziełam swój ulubiony
żel pod prysznic i zaczęłam go w siebie wcierać. Po około 15 minutach była już
gotowa. Zaczęłam sie wycierać, po czym
założyłam tym czasowy zestaw na czas przygotwania się . Spojrzałam w lustro po czym zaczęłam nakładac
na swoją twarz delikatny makijaż. Jkaoś nigdy nei byłam fanką zbyt mocnego
makijażu. Po umalowaniu sie rozpusciłam włosy i rozczesałam sie po pozbyć sie
sladów gumki. Wyszłam z łazienki i skierowałam sie do swojego pokoju gdzei
czekał na mnie mój dzisiejszy stroj
(.. ta po lewej)
. Zalożyłam go i spojrzałam sie jeszcze w lustro by upenić sie,z e dobrze
doprałam sukienkę. Dobralam jeszcze kolczyki
i byłam gotowa. Spojrzałam na zegar w telefonie i ozbaczyłam 19:58. No
idealnie sie wyrobiłam. Usłyszałm dzwonek do drzwi, po czym zobaczyłam, przez uchylone drzwi jak Alex
biegnie po chodach w 16 cm szpilkach.. Wow ja ledwo poruszam sie na 10. Zeszłam
na dół , gdzie zobaczyłam Zayn’a i Lou w garniturach. Własnie się potwierziło
zdanie za mundurem panny sznurem.
-gotowa?- zapytał mnie Zayn, ja tylko
kinęłam głową po czym podesząłm do niego i dałam mu buziaka w policzek.
-Tylko tyle?
-Tak Louis jest w pomieszczeniu a ten skarżepyta mnei wyda przed mamą i nie
chce, zebyś od razu na początku od razu wszystko dostał.
-Dzięki Chann- powiedział Lou
-nie ma za co. Gdzie reszata bandy?
-W salonie. To jak idziemy?-zapytał Zayn i uśmiechnął się.
-Jasne.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak tak wiem, czego sie spodziewaliście ale następny rozdział na stówę alo i więcej dodam w przyszłym tygodniu ;)
Ostatnio nie mogę spać w nocy i wymyślam dalsze losy bohaterów tego bloga i mam całkiem sporo pomysłów.
Więc jesli chcecie zobaczyć co się będzie działo wystarczy skomentować.. Troche głupio to brzmi .
Czytam = Komentuję
Brak komentarzy= Brak rozdziału/ Usunięcie bloga ;)
No to do napisania Xx
Ps. chciałabym jeszcze, żebyście użyli zakładki Twitter i podali kontakt do siebie, zeby łatwiej mi było poinformowac was o nowym rozdziale ;)
Ps. chciałabym jeszcze, żebyście użyli zakładki Twitter i podali kontakt do siebie, zeby łatwiej mi było poinformowac was o nowym rozdziale ;)
niedziela, 3 lutego 2013
Rozdział 14 ♥
-Jak to nie zamierzasz je sprzedawać??-Zapytał sie Lou...
-No normalnie a niby czemu miałabym je sprzedawać...
-No nie wiem a niby dlaczego chcesz je zatrzymać...
-Bo... może się przydać...
-Dobra skończcie... Chłopaki tak z innej beczki kiedy jest ten koncert- powiedziała Dem...
-A no właśnie... Niall miał wam powiedzieć...- odpowiedział jej Liam
-Prosisz Niall'a o takie rzeczy?? Hymm a podobno to Ty jesteś ten odpowiedzialny..-zaśmiała sie Alex..
-Bo jestem...
-Oj przestań odpowiedzialna osoba nie jest taka strachliwa..- powiedziałam do niego- przypomnieć Ci jaką miałeś minę kiedy ja..
-Skończ.. jestem odpowiedzialny bo gdybym nie był to nie miał bym przezwiska "Daddy Direction"..
-Ej właśnie skąd Ty masz ta ksywkę...-zapytała się Alex..
-No bo wiecie, zę ja do nie dawna nie mogłem pić.. Wiec zazwyczaj byłem trzeźwy i kiedyś było tak, że oni wszyscy sie pochlali i ja ich pozbierałem do samochodu i się nimi zaopiekowałem...- mój wzrok podobnie jak Alex powedrował na DEm
-Mamusiu-krzyknęłyśmy w tym samym czasie.. a ona popatrzyła na nas jak na debili....
-Ej co jest?-zapytał sie Harry który dopiero do nas przyszedł...
- A wiec wygląda na to, że Liam jest naszym tatą a Demi może zostać mamą...-odpowiedział mu Louis a on popatrzył na niego jak na idiotę...- no wiesz wtedy co on nam wszystkim"pomógł"...
-Aaaaa... mamusiu...- krzyknął i podbiegł do Demi..
-hej hej hej ja na nic takiego sie nei zgadzam ledwo daję sobie radę z Alex i Channel z wami to sie wykończę fizycznie...
-Ale masz do pomocy Liam'a...- odpowiedział jej z uśmiechem Zayn...
-Taaa.. tak jak mówiłam nie dam sobie z wami wszystkim rady..
-Heeej.. wiesz to zabolało...-powiedział smutnym głosem Liaś...
-Nie martw sie Liam .. chodź do Channel - rozłożyłam ręce... a on co zrobił .. przytulił się do Zayn'a..-ejjj nie to nie nie licz, że będę cie chciała jeszcze kiedyś przytulic...
-To kiedy jest ten koncert?- zapytała nagle Alex...
-No to wyskoczyłaś z tym pytaniem..-powiedział do niej Harry..
-ie po prostu miałam już dosyć jej cyrku...
-hej.. no ale dobra to kiedy..
-Po jutrze....
Kilka dni później....
Usiadłam na jakimś krześle w kuchni i zaczęłam rozmyślać nad wszystkim i to dosłownie.. ja i Zayn jesteśmy na etapie "COŚ WIĘCEJ NIŻ PRZYJAŹŃ" i na tym poprzestajemy.. tak samo jak nikt nie wie o tym, że w ogóle jest coś po między nami.. no tylko Dem i Louis coś podejrzewał jak przyłapał nas prawie na jednym z cudownych pocałunków w jego pokoju... ale szybko wybiłam mu to z głowy... mówiąc, że jest przewrażliwiony..
-A ty co tak siedzisz nie pakujesz się??- do pomieszczenia wpadła uradowana Dem...
-Jakoś nie mam ochoty.. Zaraz pójdę...
-Spoko ale mamy wszystko zanieść do domu już jutro nie wiem czy zdążysz...
-Zdążę .. Nie martw się..
-O czym myślisz...
-Oooo... koncercie...
-Na pewno?
-Nie...
-To czemu mnie okłamujesz?
-A Alex jest w domu?
-Nie, poszła na zakupy wiesz przed tą jej randką... Myślisz o Matcie?
-Co? Nie...
-To o czym ..
- O Zayn'ie... ten pomysł z tym głupim etapem to była najgłupsza rzecz jaką mogłam mu zaproponować...
-To dlaczego to zrobiłaś...
-Bo się boje .. jak mnie skrzywdzi.. jak tak zrobi to przecież nie jestem jego dziewczyną więc jakby co nie powinnam cierpieć...
-Channel głupku skoro Ci an nim zależy to i tak będziesz cierpieć...
-Teraz to wiem... zależy mi na nim a wstydzę się teraz to odkręcać...
- Mogę z nim pogadać jak chcesz...- spojrzałam na nią jak na debilkę...- no co przecież ja o tym wiem wiec to normalne, ze będę siew to wtrącać...
-Dem... nie rób tego błagam...
-Dlaczego...
-Bo jeśli to zrobisz nigdy więcej nie pokaże mu sie na oczy...
-Komu nie pokażesz sie na oczy?- do kuchni wpadła Alex
-Nikomu...
- hej patrz Channel kogo spotkałam w sklepie- powiedziała do mnie i w drzwiach pokazał się Zayn..- podziękuj mu po dzięki niemu moje wyrzuty sumienia się odezwały.. po dwóch latach jakbyś nie zauważyła ... kupiłam Ci niego...- dokończyła a przed moimi oczami ukazał się (Nie patrzcie na dziewczynę) Miś....
-Aaaww... jaki słodziak...- krzyknęłam..
-Hah wiem, że jestem słodki...- powiedział Zayn....
-Tak jaaasnee...- odpowiedziałam mu... spojrzałam na misia podniosłam go do góry i krzyknęłam..- wiem jak będziesz się nazywał .. LARRY..
-Larry??? A może Somlinson na nazwisko...
-No coś ty miał by wtedy coś wspólnego z moim bratem... a tego nie chce...
-dobra..- przerwała nam Alex.. - spotkałam Zayn'a ale musi któraś z was ze mną tam wrócić po nie wiedziałam co wybrać a Zayn chyba nie za bardzo sie na tym zna.. wiec która z was pójdzie ze mną na dalsze zakupy...
-ja pójdę- powiedziała Dem i w ciągu ok. 10 sekund z Alex opuściły mieszkanie.. a ja w tym samym momencie poczułam jak Zayn mnie przytula... i delikatnie całuje w policzek...
-No to zostaliśmy sami... uwierz mi raczej szybko nie wrócą...- powiedział a ja odwróciłam się w jego kierunku i uśmiechnęłam sie nie śmiało... - co się dzieje...
-A co ma sie dziać?
-Jesteś jakaś smutna...
-Ja?- powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko...
-Taką Cię kocham...- powiedział a mi serce podskoczyło z szczęścia...- co robisz dziś wieczorem??
-Nic szczególnego zapewne a czemu pytasz??
-To dobrze.. w takim razie przyszykuj się, ze dzisiejszy wieczór i może noc też spędzisz, że mną w domu moich rodziców...- powiedział całując mnie co chwila po szyi.. a ja dopiero po dłuższym momencie zorientowałam się co powiedział...
-Co?!- krzyknęłam a on przestał swoja czynność i spojrzał na mnie.- Jak to w domu twoich rodziców.. czyli, że co poznam twoja mamę?
-Niee coś ty myślę, ze na takie coś nie jesteś jeszcze gotowa... moi rodzice maja dom w Londynie, a jako, że on teraz stoi pusty bo oni mieszkają na stałe w Bradford postanowiłem go wykorzystać...
-Boszz Zayn nie strasz... - powiedziałam a on znowu zaczął mnie całować i nagle poczułam jak podwija mi bluzkę- Zay?
-Yhym ..
-Co Ty robisz??
-Nie chcesz?- zapytał odrywając się ode mnie a mi sie zrobiło głupio... powiedzieć mu czy nie powiedzieć...
-Zayn chce...
-Więc o co chodzi?
-Bo ja tego jeszcze nigdy nie... nie .. nie robiłam-powiedziałam i spuściłam głowę by nie zobaczył wstydu wymalowanego na mojej twarzy...
-No teraz to mnie zaskoczyłaś- powiedział i podniósł mój pod brudek tak, żebym na niego spojrzała... - hej nie masz sie czego wstydzić- ja też nie..- powiedział a ja wybuchłam śmiechem...
-Taa jasne ja Ci tu mówię coś bardzo ważnego a Ty się nabijasz...
-Nie nabijam... a wiesz to nawet fajne..
-Zdecydowanie nie jest fajne..
-Wiesz dla mnie jest fajne... no bo wiesz jeśli nie mówię, ze teraz ale za jakiś czas jak już skończymy z tym głupim etapem zechciałabyś przestać nia być wtedy było by fajnie wiesz przynajmniej dla mnie...- powiedział a ja spojrzałam na niego jeszcze bardziej zawstydzona i miałam ochotę się rozpłakać...- Chann-powiedział a ja spojrzałam na niego- kiedy to wszystko będzie tak jak chciałbym aby było..
-To zależy jakbyś chciał, żeby to wyglądało...
-Tak, że my jesteśmy razem...
-Nie wiem... zmienimy temat to na którą mam być gotowa...
-A na którą sie wyrobisz?
-Nie wiem..- powiedziałam a on się uśmiechnął...
-Bądź gotowa na 7 wieczorem...- odpowiedział i cmoknął mnie w usta..- muszę już iść..- dopowiedział i sprzedał kolejny z swych cudownych pocałunków- do zobaczenia wieczorem.-uśmiechnął się i wyszedł a ja zostałam sama z swoimi myślami.. cholera jasna sama mam dość tego głupiego etapu.. brawo Channel już wiesz jaki był najgłupszy pomysł w całym twoim życiu... gratulacje...
Siedziałam tak, lecz po chwili przypomniałam sobie, ze jutro zaczynam nowy etap z chłopakami przy boku ... uuu zapowiada się ciekawie poszłam do mojego pokoju aby spakować i przygotować psychicznie na moją "randkę" z Zayn'em...
Boje się...
Cholernie sie boje..
Co ja gadam jeszcze nigdy nie byłam tak przerażona na myśl o tym co może się dzisiaj stanie...
Dobra Chann ogarnij się... nic sie nie będzie działo poprostu spędzicie wieczór razem.. sami. w jego domu... a raczej jego rodziców.. a nawet jak coś pójdzie nie tak jak trzeb ato i tak nie będziesz mogłą go unikać bo do jutra zamieszkacie razem.. cholera jasna..
-Mamusiu-krzyknęłyśmy w tym samym czasie.. a ona popatrzyła na nas jak na debili....
-Ej co jest?-zapytał sie Harry który dopiero do nas przyszedł...
- A wiec wygląda na to, że Liam jest naszym tatą a Demi może zostać mamą...-odpowiedział mu Louis a on popatrzył na niego jak na idiotę...- no wiesz wtedy co on nam wszystkim"pomógł"...
-Aaaaa... mamusiu...- krzyknął i podbiegł do Demi..
-hej hej hej ja na nic takiego sie nei zgadzam ledwo daję sobie radę z Alex i Channel z wami to sie wykończę fizycznie...
-Ale masz do pomocy Liam'a...- odpowiedział jej z uśmiechem Zayn...
-Taaa.. tak jak mówiłam nie dam sobie z wami wszystkim rady..
-Heeej.. wiesz to zabolało...-powiedział smutnym głosem Liaś...
-Nie martw sie Liam .. chodź do Channel - rozłożyłam ręce... a on co zrobił .. przytulił się do Zayn'a..-ejjj nie to nie nie licz, że będę cie chciała jeszcze kiedyś przytulic...
-To kiedy jest ten koncert?- zapytała nagle Alex...
-No to wyskoczyłaś z tym pytaniem..-powiedział do niej Harry..
-ie po prostu miałam już dosyć jej cyrku...
-hej.. no ale dobra to kiedy..
-Po jutrze....
Kilka dni później....
Usiadłam na jakimś krześle w kuchni i zaczęłam rozmyślać nad wszystkim i to dosłownie.. ja i Zayn jesteśmy na etapie "COŚ WIĘCEJ NIŻ PRZYJAŹŃ" i na tym poprzestajemy.. tak samo jak nikt nie wie o tym, że w ogóle jest coś po między nami.. no tylko Dem i Louis coś podejrzewał jak przyłapał nas prawie na jednym z cudownych pocałunków w jego pokoju... ale szybko wybiłam mu to z głowy... mówiąc, że jest przewrażliwiony..
-A ty co tak siedzisz nie pakujesz się??- do pomieszczenia wpadła uradowana Dem...
-Jakoś nie mam ochoty.. Zaraz pójdę...
-Spoko ale mamy wszystko zanieść do domu już jutro nie wiem czy zdążysz...
-Zdążę .. Nie martw się..
-O czym myślisz...
-Oooo... koncercie...
-Na pewno?
-Nie...
-To czemu mnie okłamujesz?
-A Alex jest w domu?
-Nie, poszła na zakupy wiesz przed tą jej randką... Myślisz o Matcie?
-Co? Nie...
-To o czym ..
- O Zayn'ie... ten pomysł z tym głupim etapem to była najgłupsza rzecz jaką mogłam mu zaproponować...
-To dlaczego to zrobiłaś...
-Bo się boje .. jak mnie skrzywdzi.. jak tak zrobi to przecież nie jestem jego dziewczyną więc jakby co nie powinnam cierpieć...
-Channel głupku skoro Ci an nim zależy to i tak będziesz cierpieć...
-Teraz to wiem... zależy mi na nim a wstydzę się teraz to odkręcać...
- Mogę z nim pogadać jak chcesz...- spojrzałam na nią jak na debilkę...- no co przecież ja o tym wiem wiec to normalne, ze będę siew to wtrącać...
-Dem... nie rób tego błagam...
-Dlaczego...
-Bo jeśli to zrobisz nigdy więcej nie pokaże mu sie na oczy...
-Komu nie pokażesz sie na oczy?- do kuchni wpadła Alex
-Nikomu...
- hej patrz Channel kogo spotkałam w sklepie- powiedziała do mnie i w drzwiach pokazał się Zayn..- podziękuj mu po dzięki niemu moje wyrzuty sumienia się odezwały.. po dwóch latach jakbyś nie zauważyła ... kupiłam Ci niego...- dokończyła a przed moimi oczami ukazał się (Nie patrzcie na dziewczynę) Miś....
-Aaaww... jaki słodziak...- krzyknęłam..
-Hah wiem, że jestem słodki...- powiedział Zayn....
-Tak jaaasnee...- odpowiedziałam mu... spojrzałam na misia podniosłam go do góry i krzyknęłam..- wiem jak będziesz się nazywał .. LARRY..
-Larry??? A może Somlinson na nazwisko...
-No coś ty miał by wtedy coś wspólnego z moim bratem... a tego nie chce...
-dobra..- przerwała nam Alex.. - spotkałam Zayn'a ale musi któraś z was ze mną tam wrócić po nie wiedziałam co wybrać a Zayn chyba nie za bardzo sie na tym zna.. wiec która z was pójdzie ze mną na dalsze zakupy...
-ja pójdę- powiedziała Dem i w ciągu ok. 10 sekund z Alex opuściły mieszkanie.. a ja w tym samym momencie poczułam jak Zayn mnie przytula... i delikatnie całuje w policzek...
-No to zostaliśmy sami... uwierz mi raczej szybko nie wrócą...- powiedział a ja odwróciłam się w jego kierunku i uśmiechnęłam sie nie śmiało... - co się dzieje...
-A co ma sie dziać?
-Jesteś jakaś smutna...
-Ja?- powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko...
-Taką Cię kocham...- powiedział a mi serce podskoczyło z szczęścia...- co robisz dziś wieczorem??
-Nic szczególnego zapewne a czemu pytasz??
-To dobrze.. w takim razie przyszykuj się, ze dzisiejszy wieczór i może noc też spędzisz, że mną w domu moich rodziców...- powiedział całując mnie co chwila po szyi.. a ja dopiero po dłuższym momencie zorientowałam się co powiedział...
-Co?!- krzyknęłam a on przestał swoja czynność i spojrzał na mnie.- Jak to w domu twoich rodziców.. czyli, że co poznam twoja mamę?
-Niee coś ty myślę, ze na takie coś nie jesteś jeszcze gotowa... moi rodzice maja dom w Londynie, a jako, że on teraz stoi pusty bo oni mieszkają na stałe w Bradford postanowiłem go wykorzystać...
-Boszz Zayn nie strasz... - powiedziałam a on znowu zaczął mnie całować i nagle poczułam jak podwija mi bluzkę- Zay?
-Yhym ..
-Co Ty robisz??
-Nie chcesz?- zapytał odrywając się ode mnie a mi sie zrobiło głupio... powiedzieć mu czy nie powiedzieć...
-Zayn chce...
-Więc o co chodzi?
-Bo ja tego jeszcze nigdy nie... nie .. nie robiłam-powiedziałam i spuściłam głowę by nie zobaczył wstydu wymalowanego na mojej twarzy...
-No teraz to mnie zaskoczyłaś- powiedział i podniósł mój pod brudek tak, żebym na niego spojrzała... - hej nie masz sie czego wstydzić- ja też nie..- powiedział a ja wybuchłam śmiechem...
-Taa jasne ja Ci tu mówię coś bardzo ważnego a Ty się nabijasz...
-Nie nabijam... a wiesz to nawet fajne..
-Zdecydowanie nie jest fajne..
-Wiesz dla mnie jest fajne... no bo wiesz jeśli nie mówię, ze teraz ale za jakiś czas jak już skończymy z tym głupim etapem zechciałabyś przestać nia być wtedy było by fajnie wiesz przynajmniej dla mnie...- powiedział a ja spojrzałam na niego jeszcze bardziej zawstydzona i miałam ochotę się rozpłakać...- Chann-powiedział a ja spojrzałam na niego- kiedy to wszystko będzie tak jak chciałbym aby było..
-To zależy jakbyś chciał, żeby to wyglądało...
-Tak, że my jesteśmy razem...
-Nie wiem... zmienimy temat to na którą mam być gotowa...
-A na którą sie wyrobisz?
-Nie wiem..- powiedziałam a on się uśmiechnął...
-Bądź gotowa na 7 wieczorem...- odpowiedział i cmoknął mnie w usta..- muszę już iść..- dopowiedział i sprzedał kolejny z swych cudownych pocałunków- do zobaczenia wieczorem.-uśmiechnął się i wyszedł a ja zostałam sama z swoimi myślami.. cholera jasna sama mam dość tego głupiego etapu.. brawo Channel już wiesz jaki był najgłupszy pomysł w całym twoim życiu... gratulacje...
Siedziałam tak, lecz po chwili przypomniałam sobie, ze jutro zaczynam nowy etap z chłopakami przy boku ... uuu zapowiada się ciekawie poszłam do mojego pokoju aby spakować i przygotować psychicznie na moją "randkę" z Zayn'em...
Boje się...
Cholernie sie boje..
Co ja gadam jeszcze nigdy nie byłam tak przerażona na myśl o tym co może się dzisiaj stanie...
Dobra Chann ogarnij się... nic sie nie będzie działo poprostu spędzicie wieczór razem.. sami. w jego domu... a raczej jego rodziców.. a nawet jak coś pójdzie nie tak jak trzeb ato i tak nie będziesz mogłą go unikać bo do jutra zamieszkacie razem.. cholera jasna..
____________________________________________________________________
Beznadziejny ten rozdział jak wszystkie pozostałe...
mam coraz mniej pomysłów na tego bloga...
Cóż mam nadzieje, że macie jakieś fajne pomysły i się ze mną nimi podzielicie jakby co tutaj możecie ; trololo ;D
Czytam = Komentuje
Bardzo proszę o komentarze bo to pokazuje czy jest sens pisania tego bloga bo jesli go nie ma to poprostu go usunę... ;(
niedziela, 20 stycznia 2013
Zwiastun Bloga ♥
Ludzie ludzie ludzie!!!
Wreszcie dodałam zwiastun na YT wiem, ze mówiłam, że dodawałam go w Sylwestra...
No ale mniejsza o to przed wami zwiastun który zrobiła cudowna @whitegoody
Wielkie dzięki kochana :)
Mam nadzieje, że spodoba sie wam tak bardzo jak mi ;D
A i mam prośbę abyście jakbyście mogli oczywiście ten zwiastun by najwięcej ludzi sie dowiedziało o tym blogu..
Z góry dzięki...
poniedziałek, 31 grudnia 2012
Rozdział 13
Oczami Zayn'a
-Spróbujemy-zapytałem, już byłem prawie pewien, że się zgodzi. lecz na jej twarzy pojawił się grymas...
-Sama nie wiem Zayn.. -odpowiedziała.. nagle "uderzyła" mnie wściekłość.
-Co przed chwilą sama mówiłaś, że chyba jesteś we mnie zakochana.. a ja jestem w Tb więc w czym problem?-zapytałem teraz byłem wściekły ale nie tak, zęby zrobić jej krzywe...
-Właśnie Zayn chyba... może trochę zwolnijmy.. bądźmy na razie przyjaciółmi z naciskiem na coś więcej...jeśli mamy być parą to czy teraz czy później będziemy razem na serio co to za różnica?
-Dla mnie jest różnica...- powiedziałem.. chyba trochę się uspokoiłem... - ale ok... i tak będziesz moja...
-Co?? Ja ci tu daje w pewnym sensie szanse a Ty już traktujesz mnie jak przedmiot..-powiedziała z udawaną wściekłością i uśmiechem na twarzy...
-Oj tam oj tam-powiedziałem a ona spojrzała na mnie z przymrużonymi oczami...lecz po chwili mogłem usłyszeć jej perlisty śmiech... - mam pytanie skoro jesteśmy w takim dziwnym "związku" toczy ja mogę cie całować...
-Hymm, za to co powiedziałaś.. zastanowię się...- powiedziała uśmiechając sie..- nie jednak nie...
-Jesteś potworem...
-Wiem, że jestem brzydka ale nie musisz mi tego uswiadamiać....
-Za to, że sie nei zgodziłaś.. muszę...
-To nie ja mam obitą twarz i wygladam.. jakbym miałą rozjechaną jaszczurkę porzyczepioną do twarzy...-o teraz to mnie zażyła...
-Przepraszam bardzo ale nie mogłem tam stać i słuchać jak on Cię obraża- powiedziałem z wyrzutem..
-Aww.. jak słodko .. za te słowa chyba Ci pozwolę..- uśmiechnąłem sie i przysunełem do niej...- Ale nie powiedziałam, ze pozwalam tylko, że sie zastanowie- spojrzałem na nią zły...
-Jak możesz...-powiedziałem z udawaną złością
-No dobra możesz- uśmiechnęła się, a ja nachyliłem się nad nią i dałem jej buziaka miałem zamienić to w coś więcej ale nagle usłyszałem, jak ktoś bije nam bravo...
-haha wiedziałam,ze jesteście sobie przeznaczeni- powiedziała .. Dem..
-Ty to masz wyczucie czasu...- powiedziałam do uśmiechniętej Dem (co to jakiś dzień uśmiechów chyba u nich- dopis od autorki)
-Jak mogłaś? - powiedziała wściekła Chann, a myślałem, że to aj będę musiał się denerwować... - i chwilę Ty nikomu czegoś takiego nie mówiłaś....
-Nie ale miałam... Sodko razem wyglądacie...
-Ta jasne... -powiedziala Chann a ja ja do siebie przytuliøem..
-Dem ma racje bo wiesz kiedy przytulasz sie do slodkiej osoby ty automatycznie wygladasz slodko...-powiedzialem do Channel...
-To jest komplement dla cb czy dla mnie....??
-A to taki uniwersalny..- powiedziałem a Chann z nie dowierzaniem pokręciła glową....
-No co?
-Nic nie ważne..
-Dobra nie ważne.. to mam rozumieć, ze jesteście razem ?
-No wlasnie nie do konca... -powiedziala Chann
-ale jak to przed chwila widzialam jak sie calujecie.. a nawet zrobiłam zdjecie....
-Co zrobiłaś?-zapytala wsciekla Chann...
-Ooooo prześlij ....- powiedziałem z entuzjazmem...
-Dobra nie ważne... Dem nie jesteśmy razem ale przyjaciółmi z naciskiem na coś wiecej.. chcemy zobaczyc czy to co nas laczy to milosc czy tylko zauroczenie...
-Z mojej strony to napewno nie jest zauroczenie- powiedzialem pewny swoich slow....
-taaa jasne ale jak sprawisz, ze ona bedzie cierpiec to oberwiesz-powieziala Dee
-spoko mloda nigdy do tego nie dopuszcze...
-Pewnie idiota króry nazywal sie Matt powiedzial mi dokladnie to samo tydzien potem okazalo sie, ze Lizzy jest w ciazy... - spojrzalem na Channel widac, ze bylo jej smutno....
-Hej skarbie co Ci?-spytałem... chcociaz wiedziałem o co chodzi i co zaraz powie...
-Nic nie ważne... DEmi powiedz nampo co tu przyszłaś nam przeszkadzać...
-A no tak... a wiec mam was zaprosic do chłopaków na film i cos tam jeszcze...
-Ale nie będą nas truć?-zapytała Channel
-Tego mi nie powiedzieli...
-A wiec spoko.. jak nas otrują to najwyżej będziemy ich nawiedzać podczas snu...- odpowiedziała Channel...- a i Dem jest jeden warunek masz nikomu nic nie mówić o nas...
-Ale jak to?? Nawet chłopakom?-zapytała się smutna Dem...
-Nawet chłopakom.. bo oni mają długie języki czyli jest duże prawdopodobieństwo, że Alex się dowie.. a aj nie che jej robić tej przyjemności ;D
-Teraz to będziesz robić przyjemność Zaynowi...- widziałem jak Channel gotuje się ze złości... po chwili ganiała Dem po całym mieszkaniu a ja nie mogłem wyrobić ze śmiechu...
-Jak cie dorwę to będziesz miała tak przerąbane jak Alex kiedy powiedziała paru osobom o moim sekrecie...
-Wtedy co musiałyśmy jechać z nia do szpitala i powiedziała, że to napad.. a lekarz powiedział, ze trzeba isc z tym na policje to wtedy dostanie całkiem spore odszkodowanie??
-Dokładnie...
-Ale sluchaj jak Ci powiem cos o Alex i Louisie to dasz mi spokój...
- O Alex i Lou- zatrzymałą sie- no jasne.. dawaj...- uśmiechnęła sie szatańsko... Cała ona..
-A wiec kiedy skonczył sie film i szliśmy wstrone chłopaków bo nie chcieliśmy wam przeszkadzac.... zadzwonił do niej Lou i zaprosił ją na kolacje na jutro...
-Ej poleca pociski....- powiedziała Chann
-Nie prosze obiecałam jej,z e nic Ci nei powiem...
-Jesli tak samo zachowasz mój sekret i Zayn'a to bedziesz trupem... ale spoko nic jej nie powiem "wyciągne"-powiedziała pokazując cudzysłów w powietrzu- od Louisa.. albo od Hazzy, któryś na pewno mi powie.. a jak nie to zawsze jest Liam i Niall ...- uśmiechnęła sie...
-Dobra dziewczyny idziemy.. bo juz jest po 22...- zauważyłem...
-Ale ja muszę się przebrać ...
-Szybko- powiedizalem , po 5 minutach dosłownie wow nie wiedziałem,że dziewczyny potrafią sie tak szybko przebierać wróciła tak ubrana... ;D- Slicznie wyglądasz-powiedziałem i dalem buziaka jak do mnie podeszła...
-Awwww jacy wy słodcy....
Po godzinie drogi doszliśmy w końcu do naszego domu... od razu mówię, że jak bym szedł sam to bym chyba w pięć minut się wyrobił.... ale dziewczyny zaczęły coś odwalać... więc wyszło jak wyszło...Dobra mniejsza o to właśnie siedzimy w salonie... Channel, Liam, Harry i Alex siedzą spokojnie i oglądają telewizję... to jakieś podejrzane... Ale mniejsza o to Louis siedzi i patrzy coś w kompie... Niall mu przeszkadza (normalka), Demi robi nam kolacje.. troche sporo roboty w końcu jest osiem osób do wykarmienia... ale powiedziała, że da rade i "zamknęła" sie w kuchni.. o ile można to tak nazwać mamy kuchnie połączoną z salonem, ale i tak nikt nie ma wstępu...
Oczami Channel...
Jakby co ich ostrzegałam mówiłam, że nie umie za dobrze gotować jak nas potruje to zamawiam pierwsza łazienkę... Nagle poczułam dym....
-Ej co to?
-CO??-zapytał Liaś- Ej co tak śmierdzi?
-Dokładnie o to mi chodziło geniuszu...- popatrzeliśmy się na siebie.. i nagle oboje sie zerwaliśmy .. mina Liama bez cenna... ja pobiegłam w stronę kuchni, a Liam po gaśnice... Reszta sie nawet nie podniosła... phi.. jakby się spalili to nie byłaby moja wina, ze im się nawet podnieśc nie chciało.. dobra Louisa i Zayn'a bym uratowała... No wiecei dlaczego Zayn'a a Lou bo to mój brat i mama bym mnie chyba zabiła jakby się dowiedziała... a i tak jest już na mnie cięta...
-Demetria co ty odwalasz??-zapytałam ze złością...
-No co to nie moja wina, ze kurczak się przypalił;/
-Nie no jasne to moja wina, ze nie u mniesz gotować ...
- Ja umniem gotować tylko Ty i Alex cały czas sie czepiacie a to przypalony tost a to znowu nie dogotowana marchewka zawsze wam coś nie pasi...
-Trzeba Ci mówić czego nie u mniesz bo się nie nauczysz...
-Dobra.. możemy skończyć tą rozmowę?
-Ale ja tak lubię się z Cb nabijać...
-To może znajdź inne hobby albo Twój sekret zostanie ujawniony...
-Nie odważyłabyś się...
-Chcesz się przekonać....
-Nie to Ty nie chcesz mnie sprawdzać co ja bym Ci mogła zrobić za to, że to powiedziałaś...
-Dziewczyny...-przerwał nam Liam- o czym wy do cholery jasnej mówicie...-spojrzałam w jego kierunku wszyscy sie nam przyglądali.. nawet Zayn który wiedział o co chodzi, zauważyłam to po jego uśmieszku....No teraz Channel to się wkopałaś....
-Yyyyyy.. nie ważne i tak nikt wam nie powie.. a już na pewno nie Demi no chyba, że chce żyć albo, żeby jej sekrety pozostały w ukryciu....
-Nie odważyłabyś sie....
-Sprawdź mnie....
-Dobra dziewczyny ogarnijcie sie... bo w końcu znalazłem to co chciała ode mnie... Channel chodź ty pierwsza zobaczysz, żebyś zdążyła sie znowu popłakać z tego powodu...-podeszłam do niego i pomimo tego, że chciałam go uderzyć( to mój brat nawet Directioners by mi tego nie zabroniły a nawet jeśli to i tak po cichu i tak bym to robiła), usiadłam mu na kolanach- Zobacz .... jaki piękny dom..
-A no właśnie, wpadłam na to jak wywinąć się z wspólnego mieszkania z wami...
-Zaskocz nas- powiedział zażenowany Louis...
-A mianowicie mama powiedziała- wygłaszałam dalej swój monolog nie zważając uwagi na to co powiedział mój starszy brat- że muszę z wami zamieszkać, żeby pozbierać się po Matcie.. a ja już się pozbierałam...- powiedziałam i uniosłam ręce do góry
-Mama powiedziała ,że to tak nie działa i że nawet jak się pozbierasz to i tak będziecie musiały z nami
-Przebiegła baba.... no dobra ale nie będziesz mnie wydawał jak za bardzo pobaluję???
-Nie .. jestem twoim starszym bratem a nie tyranem chociaż to bardzo często chodzi w parze...
-No dobra pokaż ten dom- powiedział Liam, i w ten sposób zakończył naszą rozmowę.. dobrze jest przynajmniej Louis mnie nie wyda przed mamą....
-O mój bosz.... on jest piękny...
a co myślałaś w końcu Louis go wybierał a to jest mój brat musi mieć oko co do wnętrz....-demi spojrzała na mnie jak na debila....-no przecież żartuje...
-Ej...- powiedział obrażony Lou...
-No dobra...
-To kiedy się tam wprowadzamy???
-No nie wiem.. a kiedy macie zamiar sprzedać swoje mieszkanie?
-Ale ja nie zamierzam go sprzedawać...
Dobra ludzie wiem, że tym rozdziałem mogłam wprowadzić kogoś w osłupienie bo jestem prawie pewna czego sie spodziewaliście... ale mam inny pomysł na to, żeby stworzyć z nich parę...
Pewna kochana osoba z twitter'a a mianowicie @whitegoody Tutaj macie jej twitter'a, a tu bloga...(znaczy mam nadzieje, że to jej) zrobiła mi zwiastun bloga.. wiec jak tylko łaskawie sie doda na youtube to podam wam linka bo wyszedł jej po prostu ślicznie...
następny rozdział postaram się dodać w urodziny Zayn'a...mam nadzieje,z ę uda mi sie go do wtedy dopisać....
Mam również do was prośbę abyście nie patrzyli na wielokropki bo jestem u nich uzależniona i pisze je po prostu cały czas wiec wiecie to uzależnienie.. starałam się pisać bez błędów wiec jeśli jakieś są to strasznie was za nie przepraszam .. mam nadzieje, że jak juz to literówki a nie błędy ortograficzne .. ;D
mam nadzieję, że rozdział wam się spodoba...
CZYTAM =KOMENTUJĘ
A i chce wam życzyć szczęśliwego nowego roku.. i mam nadzieje, że wam Sylwester minął lepiej niż mi na twitterze i pisząc ten rozdział... a jeśli nie to możemy płakać razem ;D
I proszę jeśli chcecie być informowani o nowym rozdziale podawajcie TT lub numery GG bo powróciłam na ten portal... spokojnie nie jestem żadnym gwałcicielem.. będę was tylko informowała o nowych rozdziałach...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

