sobota, 14 lipca 2012

Rozdział 4

Perspektywa Zayn'a

Cały dzisiejszy dzień miałem w głowie tą dziewczynę. Channel. To byl jednak dobry pomysł, żeby iść do tego klubu. Niall poznał jakąś Dem a ja spędziłem czas z nią. Niestety zarówno ja jak i Niall jesteśmy na tyle ogarnięci , że nie wzięliśmy od nich numerów. No ale co się dziwić w końcu byliśmy pijani. Dobra nie ważne. Mam tylko nadzieje, że się jeszcze spotkamy. Dzisiejszy dzień minął miarę normalnie. Narzekanie Harrego na to, ze nie chce iść na zakupy. gadanie z Liamem i takie różne. Nasz spokój miał za chwile zniknąć. A to dlatego, że Louis wracał właśnie do domu i powiedział, że ma dla nas niespodzianke. Ja się boje tych jego niespodzianek ale dobra. jak już ją ma to niech da. Moje rozmyślania przerwał Lou który właśnie wszedł do salonu.
-Słuchajcie moi bracia!! mam dla was bardzo dobra wiadomość.- zaczął swój monolog - A mianowicie moja młodsza siostra... postanowiła... w końcu...zapoznac sie z wami!!
-Cooooooooo?!!!!!!!!!!!!!!?????????????????!!!!!!!!! - Hazzie odbiło chyba bo zaczął latać po pokoju jak oszalały. no cóż można się bylo spodziewać takiej reakcji. Po chwili się uspokoił- Kiedy? kiedy? kiedy?
-Harry spokojnie.. dopiero za dwa dni. powiedziała, że weźmie, ze sobą przyjaciółki, ponieważ jak się dowiedziała co zrobiłeś z moim telefonem, zeby zobaczyć jej zdjęcie powiedziała, że nie będzie przebywać w twoim otoczeniu bez żadnej ochrony.
- Przecież my mogliśmy go pilnowac- odezwał się Liam.
-To samo jej powiedziałem. Ale ona powiedziała, że skoro was nie zna to nie ma do was zaufania ... dlatego bierze swoją przyjaciołkę Alex która ma pewne napady złości.. spokonie nie jets nie bezpiczna. i drugą znajomą żeby ta jakby co ta pierwszą uspokoiła.
-Ma dziewczyna łeb- powiedziałem- w sumie to ją rozumiem też bym się bał na jej miejscu Harrego...
-Ha ha ha! Bardzo śmieszne Zayn. - miał jakąś nieodgadnioną minę.- a jak tam Twoja znajoma z klubu?
- Nie wiem ale coś czuje, że miała dzisiaj strasznego kaca.
-Kurcze dziwię się, że jej do łóżka nie zaciagnełeś!!
-Dobra chłopaki koniec tej dyskusji bo zaraz coś powie coś złego i znowu przez to, że jesteśmy pokłóceni nie poznamy siostry Lou i jej przyjaciółek . To bedzie ona i jeszcze dwie przyjaciólki tak?- dobrze, że Liam się odezwał bo nie wiem co bym zrobił Harremu mnie to osądza a sam nie lepszy...
- Tak. tylko chłopaki proszę nie zróbcie mi wstydu przed nimi. chociaż w sumie to będzie ciekawa zemsta po tym co zrobił były Alex jak wcześniej u nich byłem ..
- a co zrobił?- zapytał Niall jedząc żelki.
-Ciężko się o tym opowiada.. no ale postaram się...- opowiedział nam o tym a ja myślałem, że zaraz tam pęknę ze śmiechu...
- O ja pierdolę ..- powiedziałem.
- Tak właśnie żałujcie, ze nie widzieliście miny mojej siostry. Myślałem, że spali sie ze wstydu...
- Wyobrażam to sobie... to tak jakby do nas pierwszy raz przyszła nie znała nas a Harry wybiegł by nagi przed nią ...- porównał Liam. Dobre porównanie
- Dokładnie- powiedział Lou.
-Hej ja tu jestem i wszystko słyszę..  i tez mam uczucia które w właśnie w tej chwili ranicie- powiedział obrażony Harry i poszedł do swojego pokoju. "E tam obraził się to i sie przeprosi"
- Oj tam oj tam.. zamawiamy pizze? - za proponował Niall
- Jasne zgłodniałem- powiedziałem.
-To jaką ??- zapytał Louis
-Dużą- powiedział Niall- najlepiej taką z podwójnym serem i w ogóle wszystkim podwójnym
- Jeju moja siostra taką zawsze zamawia. Bo mówi, że taką się najbardziej naje a nie chcę jej sie zazwyczaj dzwonić po drugą..
- Przyjaźń między mną a twoją siostrą może byc piękna..- powiedział Niall tak jego przyjaźń łatwo zdobyć wystarczy kupić mu pizze albo przynajmiej lubić taka samą
 W ciągu tych dwóch dni nic ciekawego się nie działo tylko Louis chciał zrobić Harremu krzywdę bo ten cały czas podniecał się tym spotkaniem. Ja nie wiem nawet nie znał tej dziewczyny a już był chyba gotowy oddać za nią życie albo koniecznie chciał być w rodzinie Tomlinson'ów... Ale dobra zostawię ten temat . Ciągle w mojej głowie siedzi ta przeklęta dziewczyna.  Nie możliwe, żebym się zakochał, ale ten smak jej ust... Po prostu marzenie. nawet miałem ochotę iść do tego klubu, ale Liam powiedział, że na razie zostawił tą sprawę i skupił się na spotkaniu z siostra i przyjaciołkami naszego kochanego Lou, żebym nie był zamyślony i przez przypadek nie strzelił jakieś gafy...

Perspektywa Channel

Dziewczyny przeżywały to spotkanie bardziej ode mnie. a to dziwne. Miałyśmy wyjsc za pół godziny a one wciąż nie gotowe. czekam na nie już dobre pietnaście minut. co jak co ale to przeceiz zwykłe spotkanie w pizzerni. wystarczy załozyć spodnie jakąś bluzę ewentualnie bluzkę na długi rękaw co jak co ale mieszkamy w Londynie a tu pogoda jak każdy się domyśla... Dziewczyny zeszły na dól w jakiś sukienkach i to nie takich wiecie do chodzenia na co dzień tylko takie na gale czy coś w tym stylu...
- Coście na siebie włożyły??    
-Jak to co.. sukienki które będa pasować do chłopaków..
-Tak już widzę jak mój brat siedzi w garniaku w tej pizzerni... macie jeszcze piętnaście minut by ubrać się w miarę normalnie...
- Dobra... - coś czuje, ze to będzie ciekawe spotkanie. Mam dobre przeczucia .


Hej!!!
Dobra od razu mówię, że ten rozdział napisałam cały sama, dlatego jest taki nudny ;D mimo, ze Klaudia obiecywała, ze będzie ciekawy. Przepraszam za to, ze nudny i, ze jest taki krótki, ale obiecuje, ze następny będzie na pewno ciekawy od razu mówię, ze musicie się  mentalnie przygotować ;)
 NTL ;*
PS:  Zasada taka jak poprzednio 5 komentarzy = rozdział ale jak będzie więcej to sie nie obrazimy ;* 

piątek, 13 lipca 2012

Rozdział 3


Perspektywa Channel

Obudziłam się o 10:16. Odpaliłam laptopa i włączyłam muzykę. Odłożyłam komputer na sam koniec łóżka i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i umyłam głowę. Cały czas myślałam o chłopaku z klubu. Czyli Zaynie. Jego oczy..Ciemne oczy.. kruczoczarne włosy. Z tego co pamiętam nawet miał tatuaż. kilka tatuaży. Żałuje, że nie wzięłam numeru. Byłam nieźle Pijana jeżeli nie poprosiłam o numer. Szkodaa. Wyszłam z łazienki i podeszłam do szafy. Ubrałam się w to. Udałam się do kuchni. Miałam zamiar zrobić sobie zapiekani ale niestety w naszej lodówce były pustki. Poszłam do mojego pokoju. Wzięłam portfel i poszłam do Tesco. Cały czas jakiś chłopak o bujnych lokach patrzył się na mnie.. a raczej za mną „chodził”. Wkurzał mnie. Wy byście się nie wkurzyli jakby ktoś za wami szedł udając , że wybiera sobie produkty. ?! nie ważne. Stałam już przy kasie. Kiedy kędzierzawy podszedł do mnie.
- hej - powiedział pokazując przy tym rząd równych zębów. udawałam , że nie słyszałam. Coś podejrzanie mi wyglądał. Wypakowywałam dalej swoje zakupy.
- Heeeeej. – powiedział głośniej chłopak. – nie wypada nie od powiedzieć – za chichotał.eeeh.
- znamy się ? – odwróciłam się robiąc przy tym pytającą minę.
- tak jakby.
- tak jakby ? słuchaj nie znam cię okej ? i nie mam zamiaru cię poznawać. Dobrze ? a teraz bądź tak miły i posuń się do tyłu. –  powiedziałam jednym tchem i lekko popchnęłam chłopaka do tyłu. Hm nawet nie wiem czy to można nazwać to pchnięciem bo nawet się nie ruszył tylko lekko zachwiał. Akurat kasjerka policzyła wszystkie zakupy. Podałam jej pieniądze mówiąc przy tym , że reszty nie trzeba. Złapałam szybko siatki z zakupami i wsiadłam do samochodu. Kątem oka zobaczyłam ,że chłopak był zdziwiony ,że go zignorowałam. Zazwyczaj nie jestem taka dla ludzi. Nie miałam humoru. Poniosło mnie trochę wiem.
Przez tego Loczka przypomniał mi się Matt on tez był z lekka nachalny. Znowu zaczęłam o tym wszystkim rozmyślać. O tym wszystkim co się wydarzyło przez kilka dni.. nadal go kocham. Muszę zapomnieć. Zapomnieć , że taki  chłopak w ogóle istnieje.Znowu przypomniałam sobie Zayna i wydawało mi się jakby matt w ogóle nie istniał. Dotarłam do domu. Wchodząc po schodach  na naszę piętro było już słychać miechy dziewczyn.
- heeeej. – powiedziałam wchodząc do domu.
- oooo zrobiłaś zakupyy ! ANIOŁ ! – podeszła Dem pomagając mi z zakupami.
- taak , ktoś musiał bo wam obu peniw czterech liter by się nie chciało ruszyć do jakiegoś pobliskiego sklepu.

- też Cię kocham – wyszczerzyła się Alex.
-zróbcie śniadanie. – powiedziałam przerywając cisze. – ja byłam po zakupy a Wy robicie śniadanie.
-eee , no dobraa. A co kupiłaś ?
- dużo. – wystawiłam język.

- na przykład ?
- na przykła.. – przerwała mi osoba która właśnie dobijała się do naszego domu.- pójdę otworzyć.
ciekawego kogo niesie z rana. Otworzyłam drzwi i od razu żałowałam , że je otworzyłam.
- co Ty tu robisz ? – burknęłam .
- tak witasz swojego chłopaka ?
- byłego chłopaka , byłego - uniosłam glos. Gdy tylko Alex z Dem usłyszały słowo „byłego” od razu  przyszły do mnie.
- wynoś się stąd ! – krzyknęła Alex.
- bo co ?
- bo zobaczysz co !
- hah . słuchaj – skierował się do mnie. – Skarbie to byy.

 – nie mów do mnie skarbie – przerwałam mu.
- słuchaj, ja byłem Pijany nie wiedziałem co robię. Myślałem ,że to Ty.
- haha , jesteś żałosny wiesz. Nie chcę cię słuchać a tym bardziej na ciebie patrzeć. I nie mas..
- zrobię ci z ryja składowisko odpadów toksycznych jeśli jeszcze raz będziesz nas na chodzić ! Chann do ciebie nie wróci . już cię nie kocha ! nigdy cię , nie kochała i nigdy nie będzie kochać rozumiesz ?! nigdy !
a teraz w tył zwrot i idź to te swojej lizzy. – wtrąciła się Alex.
- i jeszcze jedno. Nie próbuj nas straszyć , że zrobisz to i to jeśli Channel do ciebie nie wróci ! – zamknęła drzwi na wszystkie zamki i wróciła do przyrządzenia śniadania . A ja? a ja się rozpłakałam !  cholera. miałam już przez niego nie płakać .
-Hej młoda spokojnie... - powiedziała Dem
-Właśnie ciesz się, że nic innego temu idiocie nie zrobiłam - wtrąciła się Alex- ooo kupiłaś żelki kocham Cię.
-Wara mi od żelek są tylko dla mnie- krzyknęłam. o nie ze mną nie warto się kłócić o żelki to niebezpieczne.
-Taa jasne to już wiadomo kto mi moje robaczki ostatnio zjadł..
-E myślałam,z e są Demi. Ona by mi takie pomyłki wybaczyła. Ale ty ciągle mi to wypominasz.
-przestane jeśli oddasz mi te swoje.
-O nie zapomnij! Demi mi nie pozwala- spojrzałam w stronę Dem jej mina w tamtej chwili bez cenna.
-Co?? Demi jak możesz mi to robić. Miałaś być względem nas równa nie pamiętasz?- spytała Alex...
- Tak teraz sobie przypomniałam, ze miałam i dlatego zabieram wam żelki i oddam dopiero jak się uspokoicie. A tak po za tym co tak śmierdzi?
-Moje zapiekanki- krzyknęła Alex.
-Moje śniadanie- krzyknęłam- Alex jesteś beznadzieją kucharka współczuje twojemu przyszłemu mężowi nie dość, ze będziesz go bila co chwilę to nawet smacznego obiadu mu nie ugotujesz.
- Ej!! to nie moja wina to Ty zaczęłaś się kłócić o żelki!
-w sumie racja temat żelek jest naprawdę bardzo ważny ważniejszy od śniadania  i teraz będę chodzić głodna przez ciebie...
-Dobra słuchaj ... to były tylko dwie zapiekanki i jest jeszcze chyba z 6  ..
-tak ale teraz będzie tak, ze wszyscy mamy po równo a ja chciałem zjeść 4..
- To ja Ci jedna oddam i Alex.- wtrąciła się Dem.
-w sumie racja.. ale zgodzę się tylko wtedy kiedy dostanę żelki...
-Dobra masz- Dem dała jej żelki..
-Ej. To nie fair. poskarżę się mamie jak do nas przyjedzie jak mnie traktujecie...
- tak a my jej powiemy co robiłaś ostatnio w klubie.- czy alex musi mieć na wszystko argument?
-To jest szantaż.- powiedziałam poniesionym głosem.
- O patrzcie ja anty szantażystka się znalazła!
-dziewczyny spokój. Podzielę między was te głupie żelki przeciecz tu jest z 10 opakowań!- chyba nie muszę mówić kto to powiedział!
- Dobra!! Alex rób te głupie zapiekanki1 Bo jestem głodna.
-Nie jesteś moim mężem, zęby mi rozkazywać!!
-Zdziwiłaby się .. - Alex wzięła się za robienie zapiekanek a ja poszłam jeść żelki  ale po chwili miała dość więc za śniadanie a raczej obiad(była 14. 27 co za dokładny zegarek)  wzięła się Dem. Potem postanowiłyśmy znowu po oglądać filmy. Ku uciesze Dem obejrzałyśmy "Ostatnia piosenkę". Wszystkie płakałyśmy podczas śmierci taty Ronnie. po obejrzałyśmy jeszcze coś w telewizji do 00:56 i postanowiłyśmy iść spać. Na drugi dzień poszłyśmy na zakupy w sensie takie wiecie bluzki spodnie i tym podobne... Tak minęły mi te dwa dni jutro spotykamy się z chłopakami. mam nadzieje, ze to spotkanie będzie w mare normalne.




****
Heej ! 


Ten rozdział to jakiś nie za specjalny wyszedł. Następny będzie lepszy , o wiele lepszy obiecuję ;) 
Zależy mi na waszej opinii.Szczerej opinii.Jak Wam się coś nie podoba to piszcie w komentarzach postaram się to poprawić.A teraz mały szantażyk 5 komentarzy = nowy rozdział

Klaudia. ;*
Hej !!
 chciałabym was powiadomić o dwóch rzeczach a mianowicie:
1.) jeśli macie pomysł na jakąś fajną przygodę naszych bohaterów to zapraszam na na nasze twittery:
    Twiiter- To jest mój ;D Ntl..
   Twiiter 2- A to Klaudii ;D
2. a tu druga sprawa a mianowicie chciałabym podać wam linka do bloga gdzie bardzo dobra koleżanka Klaudii  dała reklamę naszego bloga zarówno ja jak i Klaudia chciałybyśmy jej się jakoś zrewanżować więc podajemy linka Blog. Sa tam naprawdę fajne cytaty z których my również korzystamy ;)
Autorki ;)

czwartek, 12 lipca 2012

Rozdział 2...

-Zayn.Jestem Zayn-lekko się uśmiechnął.
-Co?
-Jestem Zayn
-Co jesteś?
-Mam na imię Zayn- lekko uniósł głos.
-Hahaha, wiem słyszałam za pierwszym razem. Tak tylko się z tobą droczyłam- zaśmiałam sie. - Jestem Channel.Chann jak wolisz.
-Ładnie.
-Dziękuje.Wzajemnie uśmiechnęłam się.
-A więc- lekko przygryzł wargę-dlaczego tak piękna dziewczyna siedziała sama przy barze?.
-Piłam. Zatapiałam swoje smutki w alkoholu.- spuściłam wzrok na podłogę.
-Wiesz.. alkohol to nie rozwiązanie problemów. To tylko chwilowa ucieczka od rzeczywistości.
-Miedzy innymi przyszłam się zabawić..- wymusiłam uśmiech. Ten chłopak miał coś w sobie.. Kruczoczarne włosy. Ciemne oczy. Dobrze zbudowany. Piękny uśmiech. Jakiś seksowny. Hmm Bad Boy. Lubie takich. założyłam mu ręce na szyje zbliżając się do niego. Oparłam głowę o jego ramię. Piosenka się skończyła a ja nadal stałam przytulona do niego. Kątem oka ujrzałam, że dużo  dziewczyn pożera mnie wzrokiem. Yyy o co im chodzi? Nie ważne.. Postanowiłam przerwać ta nie zręczną sytuacje.
-Chodź napijmy się- pociągnęłam chłopaka za rękę i po kilku sekundach siedzieliśmy przy barze.
-Czego się napijesz?
-Setkę.
-Ok. Ja poproszę Mojito.- Uśmiechnęłam się.- Co? Mam coś na twarzy, ze się tak patrzysz?
-Nie, nie. Po prostu ładnie wyglądasz.
-Dzięki, ty tez niczego sobie-puściłam oczko. Przy barze siedzieliśmy nie całe pół godziny.. no może dłużej. Sporo wypiliśmy. Opowiadał mi o sobie. Skąd jest i ogólnie. Za bardzo mu nie chciałam opowiadać o sobie. nie lubię mówić o sobie. Wole słuchać innych.Powiedziałam mu, ze mam brata i kilka sióstr. Uparł się, ze muszę mu opowiedzieć o Macie. Dlaczego zerwaliśmy i takie tam duperele...
Chwilę pogadaliśmy i wzięliśmy jeszcze po jednym drinku i poszliśmy na parkiet. Dj puścił jedna z moich ulubionych piosenek. Calwin Harris- Let's go ft. Ne-yo. Tańczyłam jak szalona. Nie mogłam się powstrzymać. Ocierałam się o wszystkie części jego ciała. najwyraźniej  spodobało  mu się bo "współpracował" ze mną.
-Zajebiście tańczysz- powiedziałam uśmiechnięta po skończonej piosence.
Ty tez niczego sobie.- zaśmiał się, Zauważyłam Matt'a. siedział w kącie klubu. I z tego co zauważyłam nie podobało mu się to, ze przebywam w towarzystwie Zayn'a.. kij ci w oko! Sam ze mną zerwałeś. Wybrałeś tamtą to teraz patrz jak się dobrze bawię bez ciebie! Przysunęłam się do Zayn'a tak, ze nasze twarze dzieliły tylko cm. Spojrzałam prosto w jego ciemne oczy. Złapałam za szyje. i pocałowałam go najlepiej jak potrafię. Kątem oka patrzyłam na Matt'a. Gotował się cały ze złości. Zycie...
Poszliśmy jeszcze do baru. Napiliśmy się trochę, pogadaliśmy ii... okazywaliśmy sobie trochę czułości. pożegnałam się z Zayn'em namiętnym pocałunkiem i poszłam przed siebie. Przy wyjściu spotkałam dziewczyny. Razem złapałyśmy jakąś taksówkę i wróciłyśmy do domu. Po powrocie od razu poszłam do swojego pokoju. Zdjęłam sukienkę. I w samej bieliźnie poszłam spać. Za nim zasnęłam uświadomiłam sobie, zę nie wzięłam od Zayn'a numeru telefonu, żeby się z nim skontaktować.. szkodaaa. Wielka.. może kiedyś się spotkamy...

Następnego dnia:


Wstałam z ogromnym kacem i to na serio ogromnym. Koniec z imprezowaniem "Oj Channel Channel. Zawsze tak mówisz i co nigdy jakoś nie udaje ci się dotrzymać obietncy". Dzięki ostatniej nocy całkowice zapomniałam o Macie za to w mojej głowie pojawił sie brunet "chann Ty idiotko jak mogłaś go pocałowac i to dwa razy(znaczy pamiętam, że były dwa) i nie wziąść od niego numeru" Ubrałam jakiś dres i w miarę się ogarnełam. dzisiaj przychodzi do mniue louis )co jak co ale dla brata stroić się nie będę). Chce, żebym w końcu poznała chłopaków, bo jakiś Harry mu żyć nie daje. Biedak. Zeszłam na dół gdzie siedziały już dziewczyny. Alex miała worek z lodem przy twarzy a dem wyglądała jakby coś po niej przejechało. Mimo, że mnie bolała głowa to i tak nie mogłam sobie odpuścic i musiałam im dokuczyć. Na szczęście mamy metalowe oparcie na schodach. Wzięłam jakiś metalowy drąg(swoją droga to skąd on tam się wziął? dobra nie ważne?) i zaczęłam walić w oparcie. Alex zaczęła krzyczeć a Demi o mało mnie nie zabiła!
-Czy ciebie pojebało? sama masz pewnie nie złego kaca a nam tu dokuczasz!- Oj Alex się wkurzyła.
-Właśnie!! Mi tu o mało głowa nie pęknie, a Ty mi tutaj walisz jakimś drągiem który nie wiadomo skąd wzięłaś!!
-To mój do obrony przed włamywaczami- krzyknęła Alex.
-To ty masz taki drag a ja kija do basebolu to mi w pokoju nie wolno trzymać do obrony własnej! Demi? Dlaczego ona może a ja nie?
- Bo... Ona .. musi...- zaczęła się jąkać- To jak tam po imprezie.?
-Właśnie widziałam  z jakim ciachem się miziałaś. nam to nie pozwoliłaś realizować naszego planu więc sama postanowiłaś to zrobić..
-To był wypadek nie wiedziałam, że nas zobaczy- Trochę ominęłam prawdę.
-Taa jasnee, ale lepiej opowiadaj, masz jego numer?, jak ma na imię?, Kiedy się znowu spotykacie?- Alex coś kombinuje...
-Nie mam jego numeru, ma na imię Zayn i nie spotykamy się.. chyba, że znowu na tej dyskotece..
-Jak to nie masz jego numeru.. niczego Cie nie nauczyłam przez te wszystkie lata??
-O co Ci chodzi?
-Oj bo to nie fair. Znowu będziesz mi największe ciacha sprzed nosa kradła...
-ha ha - zaczęłam się śmiać jak głupia- ja na twoim miejscu bardziej bym martwiła się Dem niż mną. A co do tego chłopaka to mam nadzieje, ze go kiedyś spotkam- powiedziałam  już w miarę spokojna...
-taa jasne ja mam jej kraść chłopaków. dobry żart. Z moim ciałem i uroda- ona mnie już z tum ciałem i uroda zaczynała denerwować zresztą Alex też, obie gadały jakie to są brzydkie i grube podczas gdy one ćwiczyły ja objadałam się chipsami albo pizzą z podwójnym serem. i to ja jestem w tym domu jestem modelka aż normalnie dziwne..
-Nie wkurzaj mnie- powiedziałam a raczej krzyknęłam- i ty i Alex macie zajebiste ciała tylko, że tego nie doceniacie. No ale dobra anim zaczniecie się, ze mną o to kłócić to chciałabym was poinformować, że ma dzisiaj do mnie przyjść Louis więc postarajcie się tym razem zachowywać w miarę normalnie!
-Co to ma znaczyć w miarę normalnie??- Alex chyba nie pamiętała jego ostatniej wizyty. W sumie się jej nie dziwie tez chciałbym wymazać z pamięci tamto wydarzenie..
-no jak to nie pamiętasz jak ostatnio ty i twój chłopak..- nie dokończyłam.
Aaa.. to o to ci chodziło.. dobra tym razem nikogo nie przyprowadzę. A tak po za tym ma ktoś coś na ból głowy?
-Ja niestety nie- powiedziała Dem
-ja też nie.. kto idzie do apteki..
-Może napisz Louisowi, żeby po drodze wstąpił do apteki- Alex jak zwykle genialny pomysł.
-Dobra i przy okazji powiem mu, żeby bez pizzy albo kurczaka z KFC się nie pojawiał..
-tego kurczaka to sobie jednak odpuszczę. Niech weźmie mi jakąś sałatkę- Dem znowu mnie denerwuje...
-Co kolejna dieta cud?
-Tak!! i Nie mądrzyj się tylko dzwoń do tego brata..
-Dobra!!
*rozmowa telefoniczna*
-Halo- oj Louis chyba znowu szalał z tym całym Harrym bo było słychac śmiechy.
-Siema braciszku. Chciałam cie tylko zapytać o której będziesz?
-Wiesz co siostra chyba gdzieś o 14- on chyba sobie jaja robi ja nie wytrzymam z tym bólem aż .. spojrzałam na zegarek była 13:30. yy chyba trochę przy długo spałam...
-Dobra ale jest prośba- uśmiechnęłam się sama do siebie..
-Jaka?- w jego głosie można było usłyszeć ciekawość
-Bo wiesz Alex i Dem wczoraj zabalowały i nie mamy w domu żadnych proszków na ból głowy i one mówią, że już dłużej nie wytrzymają. i jakbyś mógł nam kupić te proszki i pizze po drodze bo nie chce mi się dzwonić..
-Dobra za chwile u was będę .. Harry uspokój sienie dam ci jej do telefonu zachowujesz się jak dziecko8jakiś inny głos* ha ha i kto to mówi.?8znowu mój braciszek* dobra ja muszę kończyć papa;D
*Koniec rozmowy*
-Dobra dziewczyny ogarniać dupy za chwile przychodzi mój brachol a wy w piżamach..
-Dobra- opowiedziały. po chwili przyszedł Lou. dziewczyny postanowiły, ze pójdą na siłownie nigdy ich nie zrozumiem;D


-Cześć siostra- dał mi buziaka w policzek.
-Cześć masz to o co cię prosiłam?
-Tak, ale wiesz co? Zaczęłem się zastanawiać czy to na pewno dla dziewczyn... 
- Po części.. nie ważne daj- podał mi proszek-ojeju czekałam na ciebie całe pół godziny i myślałam,z e już nie wytrzymam..
-Dzięki- odezwał się Lou..
-taa.. jasne- trochę głupio wyszło, no ale cóż nie będę go wyprowadzała z błędu- a właśnie bracie kto ci próbował zabrać telefon jak ze mną rozmawiałeś?
-Harry to dziecko uparło się, że musi Cię poznać.
-Czemu?
-Bo to kobieciarz, coś czuje, że uparł się, żeby cię poderwać.
-To było mu nie mówić, że jestem już wolna.
-To był wypadek, ze mu powiedziałem bo on zaczął się kłócić z chłopakami o ciebie i tak jakoś wyszło- powiedział
-Kłócili się o mnie. Dziwne. Dobra. A tak skoro już jesteśmy w temacie chłopaków to kiedy masz zamiar mi ich przedstawić?
-Kiedy będziesz miała czas...
- W sumie to mam cały ten tydzień wolny. Nie przypuszczałam, ze tak szybko pozbieram się po tym idiocie.
-To kiedy?
-Może za dwa dni. Zdążę  mentalnie przygotować dziewczyny do spotkania z nimi..
-Dziewczyny?
-Tak nie zamierzam się tam pojawić sama, bo jak mi opowiedziałeś to zaczęłam się bać Harrego.
-Nie bój się to świr ale nie niebezpieczny dla otoczenia..
-Coś w twoim stylu?
-Dokładnie. Ej! A już skoro wspomniałaś o tym debilu.. to dlaczego zerwaliście?
-Nie chce o tym mówić..
-No co ty własnemu bratu nie powiesz?
-Ehh no dobra- opowiedziałam mu o wszystkim..- i to wszystko..
-Czyli ob cię zdradził i jeszcze na dodatek ta dziewczyna jest z nim w ciąży.. co Alex zrobiła?
-Nic. Dem ją  jak zwykle powstrzymała!
-Zabije go jak go spotkam..
-nie! nie! I jeszcze raz nie! Posłuchaj mnie mi nic nie jest a ten głupek widział mnie wczoraj z takim chłopakiem w klubie i o mało nie dostał apoplepsji jak mnie zobaczył..
-Dobra to w sumie jakiś rodzaj zemsty.. ale i tak mu nie odpuszczę od dzisiaj ma zakaz zbliżania się do ciebie..- po chwili dodał- czyli byłaś wczoraj w klubie- ups wpadka...
-Ale tylko trochę.. wiesz musiałam odreagować.. ale nie powiesz tacie albo jeszcze gorzej mamie?
-Zastanowię się-- uff jak tak mówi to znaczy, że nie powie i jestem bezpieczna- czyli spotykasz się z chłopakami po jutrze?
-tak...
Louis posiedział u mnie jeszcze trochę, w między czasie zjedliśmy pizze. poopowiadaliśmy co tam u siebie słychać. jak usłyszałam co Harry zrobił z telefonem Louisa żeby zobaczyć moje zdjęcie to na serio zaczęłam się go bać. I podobno specjalnie dla mnie nie poszedł wczoraj do klubu, ponieważ chciał zachować "czystość". dziwne ale słodkie, jak dla mnie chłopak, zęby zachował czystość musi się po prostu myć . Potem wróciły dziewczyny, a Louis musiał się zbierać. Pożegnaliśmy się z nim, a My postanowiłyśmy pooglądać filmy. Oczywiście ja i Alex chciałyśmy horrory ale Dem się nie zgodziła.. potem poszłam do siebie wzięłam prysznic, ubrałam piżamę i poszłam spać.. Tak minął mój dzień..


Heej  ;)
Chciałam was tylko poinformować, że zaczęła ze mną pisać bloga moja bardzo dobra znajoma.. więc jakby co to co nudne pisałam ja a to co fajne ona ;)

wtorek, 10 lipca 2012

Rozdział 1



Perspektywa Channel:




Szłam właśnie ulicami Londynu. Dokładnie pół godziny temu zerwałam z Matt'em. Hah mój brat się ucieszy.. Ale wracając do tematu nie mogę uwierzyć, że się z nią przespał, a ja uważałam ją za przyjaciółkę. No cóż ale to już tak bywa w wielkim świecie modelingu. Głupia idiotka. Wracałam do domu, kiedy dostałam esa od Dem, żeby wracała do domu bo zaczyna się martwić, z sesji miałam wrócić dobre trzy godziny temu ale spotkałam Matt'a i on zaprosił mnie na kawę podczas którego ze mną zerwał. Łzy zaczeły
 cieknąć po moich policzkach. Wróciłam do domu, lecz o dziwo nikogo nie było, pewnie poszły na zakupy bo lodówka była pusta. I dobrze mogłam sobie spokojnie posiedzieć i porozmyślać. Chciałam się zemścić na Lizzy ale postanowiłam, że to i tak niczego nie zmieni, a najlepsze w tym wszystkim było to, ze okazało się, że jest z nim w ciąży i to w trzecim miesiącu. Okłamywał mnie przez trzy miesiące nie wybaczę mu tego. o nie ze mną się tak nie pogrywa. W sumie i tak nic już nie poradzę. Znając Alex to ona sama będzie chciała pobić tego idiotę ale Dem jej nie pozwoli. Uwielbiam te laski jedna zdolna do wszystkiego, a druga zdolna ją powstrzymać w ostatniej sekundzie. Siedząc w domu naszły mnie myśli "W sumie dlaczego jeszcze nie poznałam 1D przecież jednym z nich jest mój brat, a no tak nie miałam czasu". Oj tak moja praca zabiera naprawdę dużo czasu a do tego jeszcze studia, chociaż mój braciszek nie jest lepszy. Od wczoraj są wakacje więc może  w końcu uda mi się z nimi spotkać. Moje rozmyślenia przerwały dziewczyny które wróciły z zakupów.
-hej- wymusiłam uśmiech.
-Siema- odpowiedziały razem.
-Zerwałam z Matt'em..-powiedziałam sucho.
-co? - spoważniała Alex
- Zerwałam z Matt'em.
-Ale jak to?
-Normalnie zerwałam z tym pieprzonym Matt'em.! a raczej to on zerwał!. Przespał się z tą pieprzoną Lizzy i na dodatek zaszła w ciąże!- krzyknełam..nie wytrzymałam. Wybuchłam płaczem. Naprawdę kochałam go, cholernie kochałam. Nie wiem co w nim widziałam!Demi zawsze mnie przed nim ostrzegała, ale Alex mąciła mi w głowie. Mówiła, że on taki nie jest, że Demi gada głupoty. Wielokrotnie wywoływało to kłótnie miedzy nami...
-Nie płacz-przytuliła mnie Demi- mówiłam, ze jest dupkiem, ze to nie jest typ dla ciebie! Mówiłam!
-Tak mówiłaś mi, mówiłaś i chyba miałaś racje!- rozpłakałam się jeszcze bardziej..
-Cii...
-Zabije gnojka-odezwała sie Alex. Po czym szybko zaczęła się ubierać.
-Niee! Nie! Alex co ty? Weź odpuść nie warto!- zerwała się Demi.
-Warto nie bój się! jak on mógł to zrobić? Ufałam mu, ze nigdy jej nie skrzywdzi jak ich zapoznawałąm!- uniosła się.
-Odpuść!-krzyknęła Demi- Nigdzie cię nie puszczę! - stanęła jej w drzwiach.
-Odsuń się Demi! Załatwię to!
-Nie! Nic nie będziesz załatwiać! Załatwimy to inaczej!
-Jak?
-Normalnie! Wystroimy Sel, i znajdziemy jej jakiegoś chłopaka. Przyprowadzimy Matt'a i zobaczy jak sie miziają. Matt będzie zazdrosny. Proste!
-Hmm.- uśmiechnęła się chytrze Alex.
-Nie!Nie! I jeszcze raz nie! Z nikim nie mam zamiaru się miziać! Z nikim! Zrozumiałyście!?- wtrąciłam się.
-Ale Sel. Zobacz to jest naprawdę dobry pomysł! Nie źle się wkurzy i będzie Cie przepraszać, bedzie chciał wrócić! A ty dasz mu kosza!!
-Nie!- zaczęłam ponownie. Pobiegłam do swojego pokoju i zamknęłam się. osunęłam się o drzwi. podkuliłam nogi pod brodę i zaczęłam płakać. Po 10 minutach podniosłam się. Położyłam na łóżko i próbowałam zasnąć. Cały czas myślałam o tym wszystkim. Postanowiłam powiadomić Louisa napisałam do niego "Jestem singielką". Za nim zasnęłam słyszałam głosy dziewczyn. Jak rozmawiały miedzy sobą o zaistniałej sytuacji. No dobra, przyznaje podsłuchiwałam, ale tylko trochę. W miedzy czasie zasnęłam.




Tymczasem U 1D. Perspektywa Louisa:




-Louuuuuis!! Kiedy w końcu poznamy tą twoją siostrzyczkę, bo znamy już wszystkie tylko jej jeszcze nie?- Zaczął jak zwykle swoją gadkę Harry.
-Nie wiem kiedy ona bedzie miała czas. a wiesz, ze u niej jest bardzo trudno o wolną godzinę, a juz o wolnym dniu nie wspomne albo  jak ona ma wolne to my mamy koncert.
-To nie fair. Ja chce ją wreszcie poznać.
-Taa... już ja wiem jak ty chcesz ją poznać-powiedział Zayn-Biedna dziewczyna, ze jest na ciebie skazana.-dokończył na co wszyscy oprócz Lokowatego wybuchnęliśmy śmiechem.
-Taki jesteś mądry to ja bym jej współczuł jakby Ty byś się na nią uparł albo Niall.
-Ej, ja przecież nic nie mówię. To Zayn się czepia.- I znowu zaczyna się kłótnia.
-Czepiam się bo od dwóch miesięcy chodzisz tylko i męczysz Louisa o to spotkanie. ona ma chłopaka przypominam Ci.- W tym momencie dostałem esa: "Jestem singielką". Nareszcie zerwała z tym idiotą Matt'em jeju jak ja go nie znoszę.
-Zayn masz stare dane właśnie dostałem esa, ze z nim zerwała- powiedziałem z uśmiechem na ustach.
-Tak moje modły zostały wysłuchane.- spojrzeliśmy na niego dziwnie.
-Biedna dziewczyna-tym razem wypowiedział się Liam- Ja to bym na twoim miejscu Louis wstrzymał się z tym spotkaniem z twoją siostra. Harry nie da jej żyć.
-A nie mówiłem?- Powiedział Zayn- A tak po za tym to dlaczego nam nawet jej zdjęcia nie pokazałeś?
- Bo nie pytaliście. a co chcecie  ja zobaczyć?- przejrzałem zdjęcia Chann w telefonie lecz wpadłem na pewien pomysł- albo nie jednak nie.Chce wam zrobić niespodziankę- Mina Harr'ego  była bez cenna.
-Ty podła kreaturo, lepiej pilnuj swojego telefonu.-Harry chyba sie zdenerwował-powiedz przy najmniej jakie ma oczy i włosy.
-Oczy brązowe a włosy czarne. Zadowolony?
-Yghhh. Tak!- miałem go już powoli dosyć więc postanowiłem pójśc do swojego pokoju tam odpisałem Channel"Dlaczego??". odpisała mi dopiero na drugi dzień "Po prostu nam nie wyszło", wiedziałem, że musiało się coś poważnego stać więc postanowiłem,z ę kiedyś się dowiem ale na razie dam jej spokój.


Kilka dni później. Perspektywa Channel:




Siedziałam z dziewczynami w jednym z najlepszych klubów w Londynie. Po rostaniu z Matt'em siedziałam cały czas w domu. Dziewczyny namawiały mnie na jakiś spacer, lody itp. ale zawsze się wykręcałam jakimiś błachostkami . Aż w końcu uległam i zgodziłam się iść do klubu. Siedziałam samotnie przy barze po raz kolejny zamawiając "Kamikadze"
-Jeszcze raz to samo- powiedziałam kelnerowi. barman podał mi niebieskie kamikadze. Moje  ulubione.Mhmm. Wypiłam jednym duszkiem.
-Jeszczze raz to samoooo...
-Nie za dużo trochę?- powiedział chłopak którego skądś kojarzyłam, ale nie mogłam sobie przypomnieć skąd. Pfff nie ważne.
-Nie Twoja sprawa- burknełam.
-Chodź zatańczymy- wzioł mnie za rękę i zaciągnoł na parkiet nie czekając na moją odpowiedź. Burak.
-Jestem..